|
|
|
19.02.2008
PANNO KRYSIU, KOCHAM PANIĄ
Dożyliśmy czasów, w których każdy może sobie na bilboardzie napisać „Panno Krysiu, kocham Panią…”. W ostatnich latach coraz częściej dochodzi do sytuacji, w której osoby prywatne wynajmują przestrzeń miejską w celu zamanifestowania uczuć lub załatwienia prywatnej sprawy. Bilboardy zawierają: Szukam pracy 0 600 … … Aniu, kocham Cię! Twój Tomek Robię dobrze językiem! Copywriter 0 600 … … pojawiają się znienacka, intrygują i na ogół wywołują pozytywne reakcje. Nie ma się dziwić, skoro za konkurentów mają najczęściej przecenę szynki lub ekskluzywną bieliznę za 3,99 zł z pobliskiego marketu. Trudno oczywiście ocenić skuteczność tych spontanicznych akcji, ale zdecydowanie ubarwiają outdorową szarzyznę. Warto natomiast odnotować fakt, iż język ten doczekał się adaptacji telewizyjnej. W jednym z ostatnich spotów reklamowych Nescafe, bohaterka odczytuje zaadresowaną do siebie wiadomość właśnie z wiszącego za oknem bilboardu. Nie pozostaje nam nic innego jak czekać na kolejne przebłyski kreatywności obywatelskiej. I naprawdę nie ma znaczenia, czy inspiracją będzie miłość, desperacja, czy chęć zmiany pracy.
|
25.01.2008
Plakat “Wybrałem Solidarność” z dopiskiem “To już twój problem, koleś”… Plakat UW z Bronisławem Geremkiem i hasłem “Ładniej” z dopiskiem “Bżydziej”… Plakat Funduszu Orzeł z dwoma sylwetkami – potężnego i mikrego człowieka oraz hasłem “Każdemu według potrzeb” z dorysowanymi przyrodzeniami, odwrotnie proporcjonalnymi do wzrostu i budowy… Plakat PiS-u z Jarosławem Kaczyńskim, którego oczy zaklejono czarnym prostokątem… Plakat “Pół Polski kupuje w Biedronce” z dopiskiem “I ch…j”… Podobne przykłady można by mnożyć – od incydentalnych do tych jak najbardziej zorganizowanych, jak w przypadku RAT-u. Czy adbusting to reakcja na nudę i nieszczerość, przekora i bunt przeciw miernocie, potrzeba wyrażania siebie, czy może zwykła podłość ludzka, która – jak wiadomo – nie zna granic? Akcje podejmowane przez pogromców reklam ciekawe są także z tego względu, że każdy ich aspekt można by wykorzystać jako… działanie promujące konkretny produkt. Jak zostać pogromcą pogromców reklam? Może nie do końca tak, jak uczynili to twórcy projektu Bubble (zostawiając puste “dymki” na billboardach do zrobienia dopisków), a dopiskami/rysunkami/instalacjami do dopisków/rysunków/instalacji przedstawić treść komercyjną. Załóżmy, sięgając do praprzodka adbustingowych środków wyrazu – domalowywanych wąsów, że na taką akcję zdecyduje się zakład fryzjerski. W pierwszej odsłonie twarze (różnych płci) bezczeszczone są niechcianym/niemodnym zarostem. W “odpowiedzi”, pojawia się drugi etap – dopisek z nazwą i adresem zakładu. Albo przykładowo, na plakatach pojawiają się domalowane okulary, “podbite” logo zakładu optycznego. A może uśmiechniętym ludziom na billboardach zamalowana zostałaby w uzębieniu jedynka, na co odpowiedziałby zakład protetyczny lub producent implantów… A co z bardziej radykalnymi środkami wyrazu, np. “I ch…j”? Może należałoby pochwalić właściwą pisownię tego słowa, puentując całość okładką Słownika Poprawnej Polszczyzny...
|
04.01.2008
Konkursowa kategoria „Niestandardowe użycie mediów“ nie została stworzona przypadkowo. Ilość prac zgłaszanych pod ocenę jury świadczy o tym, że kreatywni z agencji reklamowych nieustannie myślą, o tym jak zaskoczyć widza nie tylko layoutem i zgrabnym hasłem, ale także nietypową formą reklamy.
|
|
05.11.2007
24 października 2007. Wczesne popołudnie. Teren przed wejściem do Złotych Tarasów od strony Centralnego. Po górnej krawędzi ustawionego tam Superscrolla spaceruje Marilyn Monroe. W dwóch pierwszych odsłonach akcji nawiązuje kontakt z mężczyzną na plakacie. W finałowej scenie, pod wpływem “wydmuchiwanego” przez faceta powietrza, sukienka Marilyn unosi się, przywołując na myśl scenę znad kratki metra ze “Słomianego wdowca”.
|
23.10.2007
W "Raporcie mniejszości" interaktywny billboard zaczepia przechodzącego Johna Andertona… Ędward Ącki, w trakcie swojej kampanii wyborczej, schodzi z billboardu do ludu… Takie małe, i będące raczej sztuką dla sztuki, fantazje twórców (sytuacje podobne do przekornego domalowywania wąsów na billboardach). Ale bardzo mocne i inspirujące.
|
|
|