|
|
|
|
 |
|
|
|
coś Cię zaintrygowało, rozbawiło, zdumiało? Podziel się tym ze znajomymi i wyślij im link do tej strony. Wpisz swój email i email odbiorcy: |
|
|
|
|
|
|
|
 |
| outdoor w przekroju |
|
|
|
| 10.10.2006 |
| Rozum 0%. |
|
 Autorem tekstu jest Andrzej Pągowski - Artysta plastyk, autor ponad 600 plakatów zapowiadających sztuki teatralne, filmy, festiwale sztuk oraz konkursy piosenek. Absolwent Państwowej Wyższej Szkoły Sztuk Plastycznych w Poznaniu. Dyplom z wyróżnieniem uzyskał w 1978 roku w pracowni Waldemara Świerzego. Obecnie, od 1990, jest Dyrektorem Generalnym i Kreatywnym własnej Agencji Reklamowej „Studio P”. |
|
Gdy projektowałem mój pierwszy wydany drukiem plakat, byłem na czwartym roku studiów w Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych w Poznaniu w pracowni prof. Waldemara Świerzego. Rok później, w 1978 roku, Profesor wręczając mi dyplom z wyróżnieniem przekazał mi również Brązowy Medal zdobyty na Biennale Grafiki Użytkowej w Brnie za ten właśnie pierwszy plakat („Mąż i żona” dla Teatru Narodowego w Warszawie).
Wtedy, na Dyplomie miałem już za sobą 10 plakatów wydanych drukiem. Gdy zaczynałem, twórcy Polskiej Szkoły Plakatu mieli na nas – młodych ogromny wpływ. W świetnej formie byli Henryk Tomaszewski, Waldemar Świerzy, Franciszek Starowieyski, Jan Młodożeniec czy tworzący za granicą Jan Lenica i Roman Cieślewicz. Co prawda i ich twórczość zmieniła się od czasu gdy powstał termin Polska Szkoła Plakatu, ale to właśnie ich prace, którymi obwieszałem swój pokój licealisty a potem wynajmowane mieszkanie na studiach miały wpływ na mnie i moją twórczość. Każdy z nas, debiutujących grafików, chciał tworzyć tak jak Oni. Z pasją, odwagą, wyobraźnią. Szanowaliśmy Ich i próbowaliśmy znaleźć swoje miejsce w Ich prestiżowym gronie. Pracy i zleceń było dużo, więc starczało dla wszystkich, o ile któś był gotów ciężko pracować. Może trochę zbyt głęboko wziąłem to sobie do serca, bo zanim się spostrzegłem projektowałem około 80 plakatów w ciągu roku. Miałem to szczęście, że tworzyłem dla największych reżyserów tamtego okresu, zarówno teatralnych jak i filmowych. Plakat polski i wsześniejsza Polska Szkoła Plakatu był całością jako sposób tworzenia i myślenia, ale jednocześnie, w obrębie tej całości był bardzo zróżnicowany i posiadał cechy charakterystyczne dla każdego twórcy. Bo jak bardzo odmienni są Tomaszewski i Świerzy, Młodożeniec i Cieślewicz, Lenica i Urbaniec. Styl każdego z nich jest natychmiast rozpoznawalny. Mistrzowscy, profesjonalni w tworzeniu obrazu-znaku, często dowcipni. Przez lata przybywało nowych twórców w mniejszym lub większym stopniu wpisujących się w historię polskiego plakatu, ale jedno się nie zmieniło. Zawsze byli profesjonalni i tworzyli własny styl. Henryk Sawka, Jan Aleksiun, Jerzy Czerniawski, Wiktor Sadowski, Marcin Mroszczak. Jednym zdaniem – było w kim wybierać. Dlaczego więc, gdy po roku 1990 wkroczyła do Polski reklama a z nią billboard, mając tak wspaniałych twórców nie stworzyliśmy polskiej szkoły billboardu? Nie włączyli się, a wręcz wycofali z czynnego projektowania reklamy zewnętrznej, do której przecież należy plakat ci najlepsi. W rezultacie to, co dziś widzimy na ulicach jest na ogół żenujące i przynosi wstyd pojęciu “polska grafika użytkowa”. Często też z grafiką nie ma nic wspólnego. Myślę, że głównym powodem takiego stanu rzeczy jest zastąpienie doświadczonych twórców przez amatorów posługujących się mianem grafika. Do agencji reklamowych przyjmowano młodych ludzi bez wiedzy, doświadczenia i szacunku dla tradycji i zawodu, mających w pogardzie rzemiosło, pewnych, że żeby tworzyć wystarczą same pomysły, bez warsztatu. Dziś polska ulica to bełkot i tandeta, z niewiadomych przyczyn finansowana przez klientów. Trafiały się wyjątki, ale głównie za sprawą Marcina Mroszczaka, którego korzenie zarówno twórcze jak i rodzinne wywodzą się z polskiej szkoły plakatu. Niestety, przeciętny billboard jest bez składu i ładu, pstry, przegadany, niezrozumiały. Szczytem kreacji są “Raty 0%”. Brak już nie tylko warsztatu, typografii, kompozycji, ale nawet samego pomysłu. Oglądając światowe dokonania wiemy przecież, że można tworzyć reklamy komercyjne o wysokich walorach estetycznych. Niestety my, Polacy, pogubiliśmy te nasze cenne umiejętności, którymi kiedyś zaskakiwaliśmy świat. Jest to też trochę wina zleceniodawców, którzy powierzają swoje prace amatorom pozwalając na bezmyślne projektowanie.
|
|
|
|
|
No i te fokusy, które są w stanie zabić każdą niezwykłą ideę, o ile autor koncepcji i zleceniodwaca nie zrobią tego wcześniej. Dlaczego pytamy przeciętniaków, jak ma wyglądać projekt i czy im się podoba? Dawniej to my, twórcy, tworzyliśmy wzory, a ludzie podnosili swoją poprzeczkę intelektualną i podążali za nami. Dziś oni, czyli target, sprowadzają w dół twórcze dokonania, bo wszystko musi się podobać wszystkim. Czyli równamy w dół, odrzucając wszystko, nad czym trzeba się zastanowić, w co trzeba włożyć pewien wysiłek umysłowy, aby zrozumieć przekaz. Umyka jakoś fakt, że jeżeli coś odbiorcę poruszy, jeżeli wywoła jego emocje, jezeli skłoni do zastanowienia, to na pewno zostanie lepiej zapamiętane, niż jedna z setek wiszących obok lekkostrawnych papek. Rzeczywiście trudno wymagać, aby projekty oparte na bezguściu, niedouczeniu i amatorstwie były wybitne, mądre i twórcze. I jest efekt “Rozum 0%”. I jeszcze jedno. Dziś tworzący reklamy nie myślą swoim stylem, pomysłem. Nagminnie wertują zdjęcia stockowe, zagraniczne albumy i kopiują. Gdy dołożymy do tego programy komputerowe, mody i style robi się jednolita papka bez cech charakterystycznych. W tym środowisku brak jest indywidualności, a przede wszystkim brak wiedzy i szacunku do historii sztuki własnego kraju do jej twórców, ale i do samych siebie. Wystarczy poczytać pełne jadu opinie w Internecie, gdy komuś jednak coś się uda. Co więc robić by przynajmniej zbliżyć się do dobrych projektów na billboardach? Po pierwsze: niekoniecznie realizować projekt w ramach zunifikowanej kompleksowej obsługi. OK, niech agencja robi TV, kino, nawet prasę, ale billboard niech projektuje grafik. Twórca świadomy i myślący. Znający się na kompozycji, mający pomysł i potrafiący go zrealizować. Twórca, któremu klient uwierzy, że to on wie jak zrobić plakat. To wcale nie musi oznaczać braku spójności – dobry twórca przyjmie do wiadomości, w jakich ramach musi sie poruszać i zachowa niezbędne elementy. Tyle, że zrobi to z sensem, a nie automatycznie przełoży packshot z filmu, czy przeformatuje na poziom elementy z reklamy prasowej. Po drugie: trzeba pamiętać, że billboard to nie gazeta. Tu nie ma czasu na czytanie. Po trzecie: nie każdy billboard musi być zdjęciowy. To właśnie grafik może stworzyć ten jedyny, niepowtarzalny świat, znak swojej grafiki. No tak, tylko musi to potrafić. Więc szukajmy. Są tacy, tylko do nich nie trafią zlecenia, bo oni funkcjonują poza światem agencji. Na koniec apel do całego środowiska związanego z reklamą wizualną: nie używajmy określenia “grafik” do nawet najzdolniejszego i najsprawniejszego, ale jednak tylko operatora komputera. Jego świetne opanowanie programów graficznych nie upoważnia do używania tego terminu. To tak jakbyśmy małego Jasia świetnie i z dużą wyobraźnią budującego konstrukcję z gotowych klocków Lego nazwali inżynierem.
|
|
|
 |
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
Przeczytaj komentarze innych |
|
|
|
|
QvsA2x <a href="http://qvqlmpclypcs.com/">qvqlmpclypcs</a>, [url=http://xsibjgworvbu.com/]xsibjgworvbu[/url], [link=http://fqlkxyobmrul.com/]fqlkxyobmrul[/link], http://hvfloccrzczl.com/ |
|
|
|
|
|
r13USk <a href="http://yvqvnctplppb.com/">yvqvnctplppb</a>, [url=http://rtlaufckbcio.com/]rtlaufckbcio[/url], [link=http://uskrojzgtako.com/]uskrojzgtako[/link], http://xbrlocmwxxoc.com/ |
|
|
|
|
|
wkrfwyti xulmlamj mmpuorgw |
|
|
|
|
|
rhyvdxcc brjhaied akxrrriv |
|
|
|
|
|
cxndkhlt ttywzktx wlcbmqln |
|
|
|
|
|
wzplojns bwbwnhrs hvxcyics |
|
|
|
|
|
gtyzqzgi ersgjvdx jxbrrqlv |
|
|
|
|
|
ondwsljl mbrocxuy udgtnbfy |
|
|
|
|
|
bwddigce yyqutbpx eumdedhk |
|
|
|
|
|
oqeiqnvl rhygipzd dzrwmfjx |
|
|
|
|
|
tufeoscs wuqgvmhy setvyqfq |
|
|
|
|
|
O74bol <a href="http://ssoedwuphxxh.com/">ssoedwuphxxh</a>, [url=http://gdlehubzauuo.com/]gdlehubzauuo[/url], [link=http://pudedjxjsufi.com/]pudedjxjsufi[/link], http://vsiwreqwsjmp.com/ |
|
|
|
|
|
EKHKqA <a href="http://szdljbkswkoq.com/">szdljbkswkoq</a>, [url=http://budjtmksytco.com/]budjtmksytco[/url], [link=http://ouitkzhwjple.com/]ouitkzhwjple[/link], http://edyblznfxtyz.com/ |
|
|
|
|
|
outdoor w przekroju
wróć do listy artykułów
10.10.2006
Rozum 0%.
Autorem tekstu jest Andrzej Pągowski - Artysta plastyk, autor ponad 600 plakatów zapowiadających sztuki teatralne, filmy, festiwale sztuk oraz konkursy piosenek. Absolwent Państwowej Wyższej Szkoły Sztuk Plastycznych w Poznaniu. Dyplom z wyróżnieniem uzyskał w 1978 roku w pracowni Waldemara Świerzego. Obecnie, od 1990, jest Dyrektorem Generalnym i Kreatywnym własnej Agencji Reklamowej „Studio P”.
Gdy projektowałem mój pierwszy wydany drukiem plakat, byłem na czwartym roku studiów w Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych w Poznaniu w pracowni prof. Waldemara Świerzego. Rok później, w 1978 roku, Profesor wręczając mi dyplom z wyróżnieniem przekazał mi również Brązowy Medal zdobyty na Biennale Grafiki Użytkowej w Brnie za ten właśnie pierwszy plakat („Mąż i żona” dla Teatru Narodowego w Warszawie).
Wtedy, na Dyplomie miałem już za sobą 10 plakatów wydanych drukiem. Gdy zaczynałem, twórcy Polskiej Szkoły Plakatu mieli na nas – młodych ogromny wpływ. W świetnej formie byli Henryk Tomaszewski, Waldemar Świerzy, Franciszek Starowieyski, Jan Młodożeniec czy tworzący za granicą Jan Lenica i Roman Cieślewicz. Co prawda i ich twórczość zmieniła się od czasu gdy powstał termin Polska Szkoła Plakatu, ale to właśnie ich prace, którymi obwieszałem swój pokój licealisty a potem wynajmowane mieszkanie na studiach miały wpływ na mnie i moją twórczość. Każdy z nas, debiutujących grafików, chciał tworzyć tak jak Oni. Z pasją, odwagą, wyobraźnią. Szanowaliśmy Ich i próbowaliśmy znaleźć swoje miejsce w Ich prestiżowym gronie. Pracy i zleceń było dużo, więc starczało dla wszystkich, o ile któś był gotów ciężko pracować. Może trochę zbyt głęboko wziąłem to sobie do serca, bo zanim się spostrzegłem projektowałem około 80 plakatów w ciągu roku. Miałem to szczęście, że tworzyłem dla największych reżyserów tamtego okresu, zarówno teatralnych jak i filmowych.
Plakat (...) |
|
|
|
|
|
|