outdoor info
o projekcie
outdoor jako medium
newsy z rynku
felietony i wywiady
galerie
case studies
blog
szukaj
poleć stronę
coś Cię zaintrygowało, rozbawiło, zdumiało? Podziel się tym ze znajomymi i wyślij im link do tej strony. Wpisz swój email i email odbiorcy:
UWAGA: adresy email nie są wykorzystywane w żadnym innym celu niż jednokrotne przesłanie odbiorcy linku do niniejszej strony
felietony i wywiady
outdoor w przekroju
wróć wróć do listy artykułów
28.01.2008
Waldemar Świerzy: "Wciąż czuję się jak debiutant..."

Autorem tekstu jest Waldemar Świerzy, Magdalena Młudzik- Kędzia, Łukasz Witkowski -

Choć stworzył ponad półtora tysiąca plakatów, nadano mu tytuł Doktora Honoris Causa krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych, wystawiał prace w kilkunastu państwach świata, pozostaje skromnym i nieśmiałym artystą. Prof. Waldemar Świerzy mówi o sobie: „Ja nie umiem malować”. Nam opowiada o trudach tworzenia, pierwszych zarobionych pieniądzach i o tym, dlaczego lubi zbierać grzyby.

- Dużo Pan pali?
- Nie. Już nie palę.

- A gdy Pan maluje?
- Kiedy nad czymś pracuję, strasznie się stresuję. Męczę się, pocę się, nie dopijam, nie dojadam. Do dzisiaj czuję się jak debiutant. Ja naprawdę nie wiem jak to się robi. Nie umiem malować. Przed oddaniem mojej pracy, robię bardzo dużo różnych projektów, siedzę przy stole i marnuję dużo papieru. Cały czas szukam inspiracji: w łóżku, w tramwaju, na ulicy.

- A skąd Pan wie, że to jest ta właściwa praca?
- Nie wiem. Czasem chciałbym jeszcze poprawić plakat jak już wisi na ulicy. Ja w ogóle jestem nieśmiały, a tworzenie plakatu to jest coś trochę bezczelnego. Bo stworzyć jakiś błąd, który będzie powielony w dziesięciu tysiącach egzemplarzy...

- Ktoś policzył, że namalował Pan ponad półtora tysiąca plakatów. Który z nich jest dla Pana szczególny?
- Chyba plakat Jimiego Hendrixa, który namalowałem w latach 70. po jego śmierci. Duński bank dołączał go jako prezent dla klientów, którzy otwierali konto. Cały nakład – tysiąc sztuk – rozszedł się w ciągu dwóch tygodni.

- Największych rozmiarów Pański plakat?
- Jakieś 10 lat temu zrobiłem projekt plakatu dla operatora telefonii komórkowej. Zawisł we Wrocławiu na sześciopiętrowym budynku.

- A która z Pańskich prac osiągnęła największy nakład?
- Z tym wiąże się zabawna historia. To był plakat wydrukowany w ponad milionie egzemplarzy i jednocześnie praca, która zrobiłem w kilka godzin. Był rok 1962, pracowałem w Wydawnictwie Artystyczno-Graficznym w Warszawie. Byłem nad morzem i dostałem telegram, żeby natychmiast przyjechać. Trzeba było namalować plakat dla zespołu Mazowsze, to miała być taka wizytówka, z która jeździli po całym świecie. Jechałem całą noc, zrobiłem plakat w jedno popołudnie i wróciłem nad morze. No i Mazowsze drukowało ten sam plakat co rok, przysyłając mi co roku bukiet kwiatów.

- W Wydawnictwie Artystyczno-Graficznym właściwie zaczęła się Pańska profesjonalna praca nad tworzeniem plakatów...
- Tak. W wieku 21 lat mój profesor Józef Mroszczak został art directorem WAG i ściągnął mnie do Warszawy. Przyjechałem tu 1 lipca 1952 roku, bez grosza przy duszy, zatrzymałem się w hotelu zakładowym, w którym mieszkałem kolejne 7 lat. Był to okres wakacyjny, prawie wszyscy byli na urlopach, więc czekało mnie mnóstwo roboty.

- Tu zarobił Pan pierwsze pieniądze...
- Namalowałem plakat pod hasłem: „Stańcie do turystyki kajakowej” z pejzażem – kajak, parę drzewek. Kupiłem za to gitarę marki Gibson.

- Artysta to wolny zawód. Miał Pan takie chwile, że brakowało Panu pieniędzy na chleb, opłacenie czynszu?
- Na przełomie lat 50-tych i 60-tych remontowałem strych w moim mieszkaniu i ta renowacja pochłonęła dużo pieniędzy.

- Miał Pan do spłacenia między innymi dług za zamontowanie kaloryferów.
- Tak, ale wziąłem udział w konkursie, wygrałem go i miałem na spłatę. To był konkurs na zrobienie plakatu promującego zbieranie makulatury. Pamiętam, że przygotowałem plakat z hasłem: „Jeden zbiera znaczki pocztowe, a ja odpadki użytkowe”.

- Jako artysta, pracuje Pan na zlecenie. Czy firmy, dla których Pan pracuje, ingerują w Pańskie dzieło. Zgadza się Pan na takie interwencje?

Kiedy Kazimierz Dejmek wystawiał w 1965 r. w Teatrze Narodowym „Żywot Józefa”, poproszono mnie o namalowanie plakatu promującego tę sztukę. Przygotowałem go i pokazałem Dejmkowi z prośbą o jego opinię. On odpowiedział: „Ale co mam Ci powiedzieć? Ja się na tym nie znam. To ty jesteś artystą”. I raczej staram się pracować z takimi klientami. Zazwyczaj odmawiam tym, którzy sami dobrze wiedzą jak ma wyglądać plakat. Uważam, że w takich przypadkach moje zaangażowanie jest niepotrzebne.

- Jest Pan jednym z największych twórców plakatu na świecie. A jak Pan ocenia reklamę zewnętrzną?
- Te plakaty mi się nie podobają. Często są amatorskie. Wszystkie są takie same.

- Takie same? Przecież są ich tysiące i każdy jest inny.
- Tak, ale one się niczym nie wyróżniają. Ja pamiętam plakaty z lat 50., a nie pamiętam tych, które dziś widziałem na Krakowskim Przedmieściu. Mnie się najbardziej podoba profesjonalna reklama zewnętrzna w USA – w Nowym Jorku, w Las Vegas.

- A jaki ma być dobry plakat?
- Ma przekonywać prostotą. Im mniej treści, tym większa szansa, że ktoś zechce to przeczytać.

- Jak Pan odpoczywa?
- Słucham jazzu. Lubię szukać, a raczej znajdować grzyby. Przyjemność sprawia mi chodzenie po lesie.

- A w jakim mieście jest Pan zakochany?
- W Nowym Jorku, to fantastyczne miasto. Chociaż coś mnie trzyma w Warszawie, to chyba słowiańska dusza.

- Co Pan ceni w ludziach?
Wiem, czego nie cenię – fanatyzmu. Najbardziej cenię uczciwość.

- Na zakończenie, proszę dać radę młodym artystom, którzy chcą odnieść sukces.
- Wierz w siebie, rób swoje i pamiętaj, że nie od razu odnosi się sukces.

(Rozmowę z prof. W. Świerzym prowadzili Magdalena Młudzik-Kędzia i Łukasz Witkowski)

 

Waldemar Świerzy:
Urodził się w 1931 roku w Katowicach. Ukończył Akademię Sztuk Pięknych w Krakowie. Pracował w Wydawnictwie Artystyczno-Graficznym w Warszawie, pełnił funkcję kierownika Pracowni Grafiki Projektowej w Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych w Poznaniu, objął Pracownię Plakatu na warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych. Prowadził cykle wykładów dla grafików w Hawanie, Meksyku, Berlinie. W 1997 r. otrzymał tytuł Doktora Honoris Causa ASP w Krakowie. Jest laureatem wielu nagród. Jego prace znajdują się m.in. w zbiorach Stedelijk Museum w Amsterdamie, Kunstbiblothek w Berlinie, Ermitażu w Leningradzie, Institute of Contemporary Art w Londynie, Muzeum Narodowym w Poznaniu, Muzeum Plakatu w Wilanowie i wielu innych prestiżowych muzeach na świecie i w Polsce.
Jest jednym z twórców „polskiej szkoły plakatu” w z lat 60. i 70.  Sławę przyniosły mu plakaty z portretami muzyków, m.in. słynny cykl Wielkich Ludzi Jazzu. Tworzył okładki do płyt z muzyką poważną, a także plakaty promujące wydarzenia kulturalne.

Dodaj swój komentarz
Przeczytaj komentarze innych
1. 02.01.2010
TwA3j nick/imiÄ?
n6XpnP <a href="http://fudmbzuqsqvh.com/">fudmbzuqsqvh</a>, [url=http://hqohuzmdltaf.com/]hqohuzmdltaf[/url], [link=http://vitljrvgzvor.com/]vitljrvgzvor[/link], http://rhfnmmovhpwf.com/
2. 10.11.2009
TwA3j nick/imiÄ?
p87ybt <a href="http://eyqhyknpljfe.com/">eyqhyknpljfe</a>, [url=http://zvnwtejjmxhw.com/]zvnwtejjmxhw[/url], [link=http://tqwqipwxjztj.com/]tqwqipwxjztj[/link], http://gnthwnmzwdsz.com/
3. 07.08.2009
bez nazwy
wxoflgcg bbhdasva vvmozspw
4. 07.08.2009
bez nazwy
ylyvyqrf pvyygcao hnukcczd
5. 07.08.2009
bez nazwy
jevdtiwk qdmclbma qywykmkl
6. 07.08.2009
bez nazwy
qbdragyl fldzhcji jhkydcas
7. 07.08.2009
bez nazwy
ltfcmtwv txkinihz ehsedmfq
8. 07.08.2009
bez nazwy
cdxbfiih mmieoylm ftnoagth
9. 07.08.2009
bez nazwy
sqhdahka cvnfievi euvtlunx
10. 07.08.2009
bez nazwy
qgtvfohl elblmsjy abfbhsmx
11. 07.08.2009
bez nazwy
waoattmi yktrxood tnrntsbq
12. 07.08.2009
bez nazwy
wnajftie fjmazcsm xrpdxtdq
13. 19.07.2009
bez nazwy
nKkzsG <a href="http://jspszrtcyzdw.com/">jspszrtcyzdw</a>, [url=http://houwljjpjxmy.com/]houwljjpjxmy[/url], [link=http://ysvlacdlwdwl.com/]ysvlacdlwdwl[/link], http://midyxckdanry.com/
stroer outdoor innovation program